Kontakt 2011-01-11 20:47:58

Z uwagi na duże zainteresowanie moim blogiem, przeżyciami i doświadczeniami podaję adres kontaktowy - javiolka<malpa>o2.pl  

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Koniec? 2010-08-11 15:09:09

Myślicie, że uwolniłam się od psychopaty, że mam spokój i jestem już tylko szczęśliwa? Nic z tego, dostaję od ex-męża SMSy i maile z pogróżkami... cały majatek chce zatrzymać tylko dla siebie, a do tego wyrzekł się swoich dorosłych juz dzieci, chce robić im badania genetyczne i poprzez sad walczyć o zwrot alimentów.

 ps. Życzliwi sąsiedzi wreszcie donieśli - przez te wszystkie lata małżeństwa miałam do czynienia ze szkolonym zomowcem, który brał czynny udział w pacyfikacji strajków w czasie stanu wojennego, może i otarł się o tajnego współpracownika. Daje do myślenia. 

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (4)

Wyrok 2010-03-22 17:49:51

Wreszcie dostałam rozwód... z mojej winy, ale jestem WOLNA!!!

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (7)

Przesłanie 2010-03-17 21:39:51

Niech ta lektura będzie przesłaniem dla wszystkich sponiewieranych i zbezczeszczonych kobiet, które powinny reagować na każde przejawy podobnego zachowania, dla tych, które spotkały na swojej życiowej drodze potwora o wyżej wymienionych cechach. Niech nie boją się zawieszać świateł alarmowych na szyjach wszystkich psychopatów.

Za parę dni kolejna, już trzynasta, moja sprawa rozwodowa... rozwód z psychopatą nie odbywa się szybko.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (2)

Wnioski 2010-03-16 20:35:06

Życie jednak nauczyło mnie tego, aby uczyć się przy każdej nadarzającej okazji i wyciągać wnioski, nie upadać na duchu, nie tracić nadziei i wierzyć, że zawsze warto zacząć od nowa. Odnajdywać dobre strony nawet tam gdzie trudno się ich doszukać. Dlatego jedynym sposobem wybrnięcia z tak bardzo zawikłanej sytuacji stała się decyzja o zakończeniu tak bardzo toksycznego związku. Związku z człowiekiem o cechach typowych tylko dla psychopaty.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Kartofel 2010-03-15 21:32:41

Dzieci muszą mieć świadomość, że ich najbliższy świat jest uporządkowany, że dorośli sprawują nad nim kontrolę, chronią swoje dzieci, kochają, darzą szacunkiem i zawsze wspierają. Natomiast mój mąż zachowywał się niedojrzale i nieodpowiedzialnie, podważał mój autorytet przez co burzył porządek, wprowadzał w świat moich dzieci chaos, zagrożenie, niestabilność i stres.

Nasze małżeństwo z góry skazane było na niepowodzenie. Czy mogą żyć obok siebie ludzie wrażliwi i współczujący, z ludźmi pozbawionymi wrażliwości i empatii. Czy możliwy jest związek osób, które krążą po orbitach obcych planet albo jak w wierszu Jonasza Kofty są jak kartofel i pomarańcza?

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Empatia 2010-03-11 21:29:13

Jeśli ktoś nie przejmuje się bólem i cierpieniem swoich najbliższych, naraża ich na poniżenia, uwłaczając ich godności, wykazuje objawy całkowitego braku empatii. Empatia natomiast jest warunkiem istnienia miłości. Uważam, że miłość utożsamiał z pobudzeniem seksualnym, smutek z frustracją a gniew z poirytowaniem a uczucia jakie nim rządziły to nienawiść, pożądanie i zachłanność. Jego agresja jest bardzo gwałtowna, impulsywność bardzo wyrazista, ale reakcje emocjonalne płytkie i zupełny brak wyrzutów sumienia.

Co może czuć matka, której mąż przedkłada dobra materialne ponad godność i życie dzieci? Trwanie w tym związku było dla mnie ciągłą walką o zachowanie resztek szacunku do siebie samej. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo byłam krzywdzona i jak poważne konsekwencje będzie to miało dla mojej przyszłości. Nieodwracalne szkody w mojej psychice będą trudne, a być może, niemożliwe do wymazania. Dlatego zakończenie tego związku będzie dla mnie i dla moich dzieci szansą na normalne życie, godne i spokojne. Pełne zaufania i szacunku, jakiego uczyłam je od maleńkości. Wiara w człowieka jeszcze w nich nie wygasła, wiedzą też, że nie posiadanie stanowi o ich wartości, lecz to jakimi ludźmi są dla innych. 

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Przedstawienia 2010-02-11 21:25:00

Jego mówienie było często dwuwymiarowe i pozbawione sensu. Jego słowa nieobciążone ładunkiem emocjonalnym, były wykorzystywane w zdumiewający sposób. Nie widział niczego niewłaściwego w mówieniu „kocham Cię” tuż po tym jak wcześniej wyzwał mnie od „szmaty, dziwki i lochy”. Gdy pytałam dlaczego to robi – odpowiadał: „Ty musisz czuć bat nad sobą, bo inaczej weszłabyś mi na głowę”. Dla większości z nas jest to logiczny absurd. 

Dlaczego tak długo tkwiłam w tym związku? To proste. Mąż był przekonujący i łatwo mną manipulował – stosując całą baterię oszustw, byle tylko zatrzymać mnie przy sobie. Długo zastanawiałam się nad cechami jego osobowości, przeczytałam dziesiątki psychologicznych książek, aby odkryć jego prawdziwą naturę. Odkryłam że pod maską normalności ukrywał się potwór. Zastanawiam się też, dlaczego nie dostrzegałam wcześniej sprzeczności w jego słowach? Jego językowe dziwactwa, czasem są zbyt subtelne, aby rozpoznać je od razu, wymagają przemyśleń i głębokiej analizy. „Przedstawienia”, jakie potrafił urządzić były „wspaniałe”, zwodziła mnie nie treść, lecz sposób mówienia, a także gra na moich emocjach.

Czasem myślałam, że chyba do końca nie był świadomy swoich kłamstw, zupełnie jakby one żyły własnym życiem. Zastanawiałam się wtedy nad poczytalnością swojego męża. Na ogół jednak słuchający dawali się nabierać na jego paplaninę, w myśl zasady: „opowiadaj brednie wystarczająco długo a część z nich przestanie być bredniami”. Pamiętam co powiedział po pierwszej sprawie rozwodowej: „będziecie wszyscy tańczyć, tak, jak ja Wam zagram i tak, jak długo będę tego chciał”.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (1)

Kłamstwa 2010-01-17 21:22:25

Przez lata nauczyliśmy się nie wierzyć w żadne jego słowa i zapewnienia, najczęściej pozostające bez pokrycia. Obserwując zachowania jego i jego rodziny doszłam do wniosku, że manipulacja i kłamstwo są zdolnościami wrodzonymi a przyłapani na oszustwie nigdy nie
wprowadzało ich w zakłopotanie. Po prostu zmieniali fakty w taki sposób, aby je potwierdziły. Jego życie było i zapewne jest nadal – płytkie i bezbarwne. Definiuje się tylko poprzez majątek i inne widoczne oznaki sukcesu oraz władzy. Miłość i zrozumienie dla drugiego
człowieka oraz współczucie są dla niego pojęciami abstrakcyjnymi i niewiele dla niego znaczą. Dopiero teraz pojęłam, dlaczego nie był zainteresowany mną, gdy leżałam w szpitalu, moimi chorobami albo pobytami w szpitalu moich dzieci i rodziców, nie zainteresował się nawet depresją swojego ojca, która doprowadziła go do samobójstwa.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Żongler 2009-12-14 17:14:23

Próby rozmów z mężem zawsze kończyły się tak samo – najpierw zachowywał się arogancko i agresywnie, a następnie ignorował całą sytuację.Chciwość i brak skrupułów oraz gotowość do ratowania własnej skóry i majątku nie zatrzymała go nawet przed poświęceniem życia, honoru i godności własnych dzieci. Niewiarygodna jest wręcz swoboda w mówieniu nieprawdy oraz uporczywość i bezwzględność w oszukiwaniu. Typowe jest wypowiadanie się w pewien zagadkowy sposób zawierający sprzeczne i logicznie niespójne twierdzenia, które przechodzą niezauważalnie. Ta zręczność z jaką żongluje słowami i ludźmi, by zyskać przychylność, daje mu przewagę, a wtedy kiedy chce, również współczucie i litość: 

„kocham syna, ale udowodnię, że nie jest moim synem”
„może mieszkać ze mną, ale nie dam mu kluczy do domu”

Niemożność porozumienia się z nim polegała też na tym, że zna on znaczenie słów, jednakże nie potrafi dostrzec, ani pojąć ich wartości emocjonalnej. Idea wzajemności w dzieleniu się i rozumieniu wykracza poza jego zdolność pojmowania. Wykazuje się łatwością posługiwania wyrazami, które niewiele dla niego znaczą – to dla niego tylko sama forma bez większej treści. Pozorna umiejętność oceny sytuacji nigdy nie sięgała głębiej niż słowa.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Obojętność 2009-11-27 11:11:57

Ulubionym celem jego drwin, byli moi rodzice, ludzie skromni, pracowici i prawdomówni. Wyśmiewał ich i mówił o nich, że proszą się, żeby ich wykorzystywać. Pamiętam, jak nakazał bez cienia litości, mojemu prawie 80-letniemu, schorowanemu ojcu, kopać kilofem w 40-stopniowym upale, metrowej głębokości rów pod fundament drewutni. Był obojętny wobec praw i cierpień zarówno obcych, jak i rodziny. Nie umiał poznać podstawowych faktów lub danych na temat wartości osobistych i był całkowicie niezdolny do rozumienia tego typu spraw. Nie potrafił w najmniejszym stopniu zainteresować się tragediami, radościami czy dążeniami ludzi jakie ukazuje literatura i sztuka. Był obojętny na te kwestie w codziennym życiu. Piękno, brzydota, dobro, zło, groza czy humor, nic dla niego nie znaczyły i nic nie było w stanie go poruszyć. Co gorsze, nie był w stanie dostrzec, że inni są nimi poruszeni.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Autorytet 2009-10-09 11:09:03

Jego niezdrowa, narcystyczna osobowość charakteryzowała się niemal zarozumiałą pewnością siebie i lekceważeniem wobec innych. Był doskonały w autoreklamie. Nigdy nie uwzględniał opinii innych, nigdy nie przyznał się do błędu i zawsze sprawiał wrażenie zaskoczonego krytyką. Określał siebie jako wspaniałego męża, przywódcę z autorytetem, uczciwego, prawdomównego i inteligentnego, choć jego działania zawsze łączyły agresję, podstęp i intrygę. 

W obecności moich rodziców i znajomych często zachowywał się arogancko i bezwstydnie, pewny siebie, zadufany, apodyktyczny i zuchwały. Uwielbiał poczucie władzy i sprawowania kontroli. Nie wierzył, że inni mogą mieć inne poglądy, odmienne od jego własnych. Uważał ich wtedy za durniów i mięczaków. Jednak ludziom, którzy znali go tylko powierzchownie, wydawał się charyzmatyczny i elektryzujący. W tym tkwiła jego potęga.

Natomiast mnie i moje dzieci traktował jak przedmioty, którymi można posłużyć się dla własnej satysfakcji. Jednak przedmioty posiadają więcej zalet. Nie potrzebują ubrań i jedzenia, dlatego często wyzywał nas od pasożytów, które żyją w luksusie tylko dzięki jego pracy. Nie liczyło się to, że przez całe życie byłam czynna zawodowo, na własny koszt podnosiłam swoje kwalifikacje zawodowe. Dbałam o dom i starałam się żyć oszczędnie i szanowałam pieniądze, które zarabiał.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Amnezja 2009-09-07 21:09:12

Miliony kobiet i dzieci doznają codziennie lęku, przerażenia, bólu i upokorzeń właśnie od takich ludzi.

  Wiele pokrzywdzonych nie potrafi opisać swojej udręki, boją się a ich oprawcy, umieją wywrzeć korzystne wrażenie na słuchaczach i często przedstawiają swoje ofiary jako winowajców. Potrafią tak przekonywać o swojej wspaniałości, a niemoralnym zachowaniu swojej ofiary, że nie tylko ona zaczyna wierzyć w swoją winę. Szokowała mnie zawsze jego obojętność wobec destrukcyjnego działania na moją osobę, nigdy nie poczuwał się do winy, nie żałował wywołanego przez siebie bólu i zniszczeń jakich dokonywał w mojej psychice. Nie widział powodu, dla którego miałby się tym wszystkim przejmować. Umiał, jednak zawsze, bez wyrzutów sumienia usprawiedliwiać swoje postępki, ignorując odpowiedzialność za swoje działania. Najczęściej tłumaczył się brakiem pamięci lub pomniejszał swoją odpowiedzialność za wyrządzone krzywdy.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Zmiana? 2009-08-22 20:06:14

Gdyby rodzina i przyjaciele mogli opowiadać o swoich przeżyciach, nie obawiając się jego zemsty, odkryte zostałyby głębokie pokłady emocjonalnego maltretowania, niewierności i hipokryzji – ogółem mówiąc nikczemnego postępowania. Czasem, tak jak w moim
przypadku, odsłoniętego w sposób dramatyczny. Ktoś spyta. Jak to się mogło stać, że podniósł na ciebie rękę? Co się stało? To niemożliwe? Tak nagle się zmienił? Nie! On wcale się nie zmienił. Ludzie, którzy działają na granicy prawa, łatwo mogą ześlizgnąć się w bezprawie. Przestępstwo jest wtedy naturalną konsekwencją osobowości niezmiennej – ale na skutek zbiegu sprzyjających okoliczności, tuszowania faktów, zastraszania rodziny, biernej postawy znajomych – nie objawiającej się dotąd przestępczym działaniem, które zaalarmowałoby wymiar sprawiedliwości.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Typ 2009-07-18 21:03:26

To typ egocentryczny, wyrachowany i skłonny do manipulacji, dzięki swojemu sprytowi, obyciu i pewnym okolicznościom, zbudował fasadę normalności i zdobywał to czego pragnął, prawie bezkarnie. Można założyć, że budując dwa domy odniósł sukces i przyniósł pożytek rodzinie, lecz odbyło się to kosztem lekceważenia zasad moralnych i społecznych. Moim zdaniem, korzyści te – jakkolwiek znaczne – nikną w porównaniu ze zniszczonym życiem i do cna wykorzystanymi ludźmi, których pozostawił za sobą dążąc do wyrażenia własnego „ja”, to powodzenie osiągnięte cudzym kosztem. Jego czyny, chociaż z formalnego punktu widzenia nie są nielegalne, na ogół naruszały normy etyczne, balansując na granicy prawa.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Podstęp 2009-06-16 10:59:53

Zawsze umiał podstępem nakłonić mnie do działania na jego korzyść, zazwyczaj po to aby podnieść swój prestiż. Szło mu to łatwo, gdyż byłam zdumiewająco naiwna, a z domu rodzinnego wyniosłam wiarę w prawość człowieka. Dobry kłamca zna się na ludziach, silniej 
przemawiają za nim jego słowa niż czyny. Dałam się nabrać i to nie tylko ja. W taki właśnie sposób zmanipulował moją siostrę, żeby zeznawała przeciwko mnie. Biedna, do tej pory nie umie pogodzić się z tym, iż została wyprowadzona w pole. A on, wcale się tym nie przejął. Patrzy ludziom prosto w oczy i kpi z nich, że dali się tak łatwo podejść

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Wykorzystywanie 2009-05-11 18:47:42

Długo żyłam z poczuciem zaprzeczenia, dając się wykorzystywać. Zaprzeczenie pomagało mi eliminować przykre informacje z mojej świadomości, ale zamknęło mi też oczy na fakty oczywiste dla otoczenia. Żeby jakoś w tym wszystkim tkwić i nie oszaleć, zniekształcałam rzeczywistość – tak, aby odpowiadała moim wyobrażeniom o pożądanym stanie rzeczy. Takim jaki chciałabym, żeby był. Ciepły, cudowny, pełen miłości i zrozumienia dom. Czy to zbyt wiele? Okazało się, że aż za nadto. Zostałam skazana na prawdziwą udrękę przez to, że zostałam wychowana w rodzinie, gdzie rygorystycznie przestrzegano tradycyjnej kobiecej roli w relacjach z mężczyzną. Życie z tzw. „dobrą żoną”, to życie na ogół wygodne i beztroskie. Zadbane, dopilnowane dzieci, piękny i czysty dom był dla męża bezpieczną bazą, w której planował ciągłe wyjazdy za granicę, motywują je dbaniem o to, żebyśmy nie pozdychali z głodu. Cóż może zrobić zastraszona żona, jeśli na dodatek ma pod opieką dzieci? Wierzyć, że dla ich dobra, musi zagryźć zęby i podtrzymywać małżeństwo, a jeśli będzie starać się jeszcze bardziej, aby mąż mógł w spokoju realizować swoje marzenia, wreszcie zasłuży na szacunek i miłość. W dodatku obarczałam się całą winą za wszelkie niepowodzenia i upatrywałam w sobie ich przyczyn. Moja zniekształcona rzeczywistość skazała mnie na życie pełne rozczarowań i złego traktowania, czułam się w obowiązku podtrzymywania tych relacji bez względu na to, jak były dla mnie bolesne.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Obojętność 2009-04-15 20:32:51

Zręcznie lawirował przez życie, bez zbytnich wyrzeczeń i niedogodności, odpowiedzialności za dzieci i ich wychowanie. Sprytnie wymigiwał się od obowiązków rodzicielskich. Nigdy nie poświęcił swojego czasu na rozwijanie zainteresowań dzieci, rozmów z nimi, nie dbał o ich wszechstronny rozwój, twierdząc, że to moja rola. Natomiast, każdą wolne chwile spędzał ze swoją matką. I niemal każdy powrót od niej owocował kolejną awanturą – pomówieniami, oszczerstwami i kłamstwami wymyślonymi przez nią, po to tylko, żeby wprowadzić zamęt do naszego domu. Po takich awanturach, mój mąż przechodził do porządku, jakby się nic nie wydarzyło i sprawiał wrażenie zadowolonego ze swojego życia. Ja odgrywałam w tym związku rolę ofiary, a mój mąż przyjmował postawę samozadowolenia. Zastanawiające jest to, że mimo tego co nam wyrządzał, nadal nie może pojąć, dlaczego od niego odeszłam.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (1)

Rodzina 2009-03-14 19:44:29

NIGDY NIE CZUŁAM WSPARCIA ZE STRONY JEGO RODZINY. MIAŁAM WRAŻENIE, ŻE WŁAŚNIE TA RODZINA JEST MOTOREM NAPĘDOWYM DO JEGO PODŁYCH POCZYNAŃ WOBEC MNIE I DZIECI.

To matka wymyślała o mnie historie z kochankami, żarliwie zapewniała syna o tym, że prowadzę się niemoralnie, jestem alkoholiczką i dziwką. Ma na to świadków, ludzi, którzy mnie widzieli jak spaceruję z kochankami za rękę po Środzie Śląskiej, jak wloką mnie chłopy pijaną do domu i nocą przeskakują płot, żeby mnie odwiedzać. Wrogość nasiliła się z chwilą, gdy po śmierci mojego syna postanowiłam od niego odejść. Wtedy stałam się dla nich osobą, której należy pokazać gdzie jest jej miejsce. Ukochany syn otrzymywał od matki i rodzeństwa wsparcie i ochronę oraz utwierdzenie, że jakkolwiek ze mną postępuje – postępuje słusznie. Nigdy nie odczuł konsekwencji swoich złych poczynań, przez to, jego zachowanie było zawsze niekontrolowane i bezkarne.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (1)

Tłumienie 2009-02-11 20:41:38

Przez wiele lat życia z tym człowiekiem, nauczyłam się żyć sama i samotnie borykać z problemami. Wszystkie sytuacje trudne, jakie pojawiały się w naszym życiu, zawsze kwitował stwierdzeniem, że to ja sama jestem ich powodem i sama muszę je rozwiązać, bo to nie jego sprawa. Możliwe, że zaczynałam w to wierzyć, bo schodziłam mu z drogi, dokładałam wszelkich starań, żeby zaspokoić jego potrzeby i życzenia. Dla jego wygodnictwa, stłumiłam własne aspiracje, tylko po to, żeby ograniczyć napięcie i konflikty w domu.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Zdemaskowanie 2009-01-10 20:00:20

Po latach obserwacji rozszyfrowałam jego schemat działania – zaczyna się od przeszywającego ofiarę spojrzenia, przesadnej gestykulacji, widowiskowości, sprytnie dobieranych wyuczonych stwierdzeń i zdań, które znałam na pamięć, kłamstw i oszczerstw, które działały na mnie obezwładniająco, dzisiaj już tylko groteskowo. Zadziwiające było z jaką swobodą potrafił opowiadać historie sprzeczne z tym co o nim wiedzieliśmy. Niełatwo było mi sprostać człowiekowi, który charakteryzował się charyzmatycznym, grubo przesadzonym poczuciem własnej wartości i znaczenia oraz zdumiewającym egocentryzmem i roszczeniowością. Jak mogłam sprostać wymaganiom człowieka, który uważał się za centrum wszechświata a siebie za istotę wyższą, której wolno żyć zgodnie z własnymi regułami, przestrzegającego tylko własne prawa i nigdy nie naruszającego własnych zasad.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (1)

Próby 2008-12-17 21:23:33

  Niejednokrotnie podejmowałam bezowocne wysiłki dostosowując się do beznadziejnej sytuacji – schodziłam mu z drogi, godziłam się z losem, przez co zatracałam własną tożsamość.

  Dla mojego fizycznego i emocjonalnego przetrwania, dawno powinnam była przejąć kontrolę nad własnym losem. Wiedziałam, że nie będzie to łatwe, a będzie na pewno ryzykowne. W momencie złożenia wniosku rozwodowego, dla mnie i moich dzieci, nadeszły ciężkie czasy. Zapisałam się do grupy wsparcia dla ofiar przemocy, konsultowałam moją decyzję z fachowcami oraz korzystałam z pomocy prawnej. Musiałam być wsparciem dla dzieci, a one motywacją do mojego działania. Było mi ciężko. Kilkanaście razy dziennie wysłuchiwałam tyrad oskarżycielskich wygłaszanych przez mojego męża, na przemian z obietnicami poprawy. Wiedziałam jednak, że osobowość mojego męża jest jak „wykuta w skale”, nie do skruszenia, wielu powiedziałoby, że to „beton”. Moje dwudziestoletnie działania nie wywołały żadnych trwałych zmian w postawie mojego męża. Krótkotrwałe poprawy były tylko początkiem kolejnych lat rozczarowań.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (0)

Początki 2008-09-16 20:18:49

Myśl o rozwodzie podjęłam już na samym początku naszego nieudanego związku. Wiedziałam, że nie mogę ufać człowiekowi, który dramat mojego życia zminimalizował do postaci zwykłego, nieistotnego zdarzenia.

Kiedy po wielomiesięcznych staraniach, zmanipulował moich rodziców i wymusił mój powrót do niego, zaczął od niszczenia mojej pewności siebie, przekonując rodzinę i znajomych, że nie jestem go warta. Gdy próbowałam ostro reagować na te niegodziwości, twierdził, że popadam w obłęd. Im bardziej mu ustępowałam, tym bardziej byłam wykorzystywana. W ten sposób zaspokajał swoją żądzę władzy i panowania nade mną.

Tagi: rodzina, dzieci, mąż, żona, małżeństwo, rozwód

skomentuj (1)

BLOG ROKU 2010

Księga Gości